Arcymistrz Miśta: szachy to sztuka podejmowania decyzji

2
253
1.g2-g3 - nowy debiut Aleksandra Miśty. Fot. Jan Smolak

Arcymistrz Aleksander Miśta wygrał arcymistrzowski turniej w Krakowie (7-10 lipca). Przy tej okazji poprosiłem go o krótki wywiad. W czasie, kiedy rozmawialiśmy, toczyły się jeszcze dwie partie, ale sprawa pierwszego miejsca była rozstrzygnięta. Informacje o wynikach znajdziecie na oficjalnej stronie turnieju, a teraz zapraszam do lektury wywiadu.

– Przed rozpoczęciem turnieju powiedziałeś, że zdobycie pierwszego miejsca nie jest priorytetem…?

– To prawda – nie było. Ale wygrałem ten turniej i wcale się nie martwię (śmiech).

– A jakie miałeś priorytety?

– Chciałem sprawdzić w jakiej jestem formie i wypróbować nowe debiuty. Jeśli chodzi o formę, nie była najlepsza, ale jestem zadowolony z debiutów. W kilku partiach postawiłem na warianty, których nigdy wcześniej nie grywałem. Skutki bywały różne, ale dowiedziałem się paru nowych rzeczy o szachach.

– Jak ten turniej wypada na tle twojej kariery?

– Lubię turnieje kołowe, w których gra kilku zawodników z tytułami arcymistrzowskimi i paru graczy, którzy o ten tytuł walczą. W takich imprezach zawsze jestem wysoko i zarabiam na rankingu. Kilka razy wygrałem podobne turnieje w Brnie.

– Który z zawodników zrobił na tobie najlepsze wrażenie?

– W pierwszej połowie wyróżniał się Daniel Sadzikowski, który osiągnął „plus 2” (różnica między liczbą wygranych i przegranych, bez uwzględniania remisów), ale potem przegrał trzy partie pod rząd. Niemniej, chłopak ma potencjał i dołączy do czołówki Polski, jak zdobędzie trochę doświadczenia.

– Kilka lat temu zapowiadałeś, że twoja aktywność szachowa się zmniejszy; mówiłeś, że zajmiesz się działalnością naukową.

– Zamierzałem zrobić doktorat z fizyki i poczyniłem poważne przygotowania. W tym roku, z różnych powodów, musiałem te plany zarzucić. Jednocześnie zostałem trenerem kadry kobiet i dlatego pracuję nad szachami nie mniej, ale więcej.

– Trenerzy często mówią, że szachy pomagają w życiu. Sądzisz, że to prawda?

– Myślę, że tak. Szachy uczą podejmowania decyzji, co jest bardzo przydatne, zwłaszcza wtedy, kiedy jest ciężko. Do myślenia daje też pewna uwaga wielkiego arcymistrza, Mieczysława Najdorfa. Powiedział on, że życie dobrze mu się udało, bo szachy nauczyły go przegrywać. Inni uczą się tego późno albo wcale i dlatego każda porażka bardzo ich boli.

– Zdarzyło ci się, że wybrnąłeś z jakichś tarapatów, a potem pomyślałeś: „udało mi się, bo jestem szachistą”?

– Nie chciałbym mówić o konkretnych sytuacjach, ale jestem przekonany, że doświadczenia szachowe procentują zawsze, ilekroć napotykam na trudności. Wtedy ujawnia się charakter wojownika, wzmocniony dzięki szachom. Nie zawsze osiągam upatrzony cel, ale nigdy nie odpuszczam bez walki.

Rozmawiał PIOTR KAIM

2 KOMENTARZE

Comments are closed.