Anand – Gelfand o tytuł – i co dalej?

0
590

W maju 2012 w 12-partiowym meczu o mistrzostwo świata aktualny czempion, Vishy Anand zmierzy się ze zwycięzcą tegorocznego turnieju pretendentów, Borysem Gelfandem. W ciągu ostatnich kilkunastu lat FIDE sporo mieszała ze zmianami w swoich mistrzostwach, na szczęście cały czas było wiadomo, kto jest prawdziwym mistrzem dzięki istnieniu tzw. klasycznych mistrzostw świata. Wydawało się, że po unifikacji tytułu i stwierdzeniu, że mecz mistrz-pretendent to jedyna właściwa metoda rozstrzygania tytułu wszystko się ustabilizuje. Tymczasem wciąż jesteśmy dalecy od zobaczenia tego samego systemu w dwóch kolejnych cyklach rozgrywek.

Turniej w Kazaniu, z którego zwycięsko wyszedł reprezentant Izraela, był wielokrotnie poddawany krytyce. Trudno się nie zgodzić z tym, że zaledwie 4 partie (czy 6 w finale) to dystans zdecydowanie za krótki, co więcej powodujący sporą ilość remisów (jedna przegrana partia może się okazać stratą nie do odrobienia). Dziury w systemie idealnie obnażył Aleksander Griszczuk, który dotarł do finału dzięki swym defensywnym umiejętnościom i doskonałej grze dogrywek. Rosjanin zresztą nie tylko ?oddawał? białe w partiach klasycznych, ale w meczu z Kramnikiem również w rapidach!

Gelfand, pomimo oczywistych wad systemu, turniej wygrał w pełni zasłużenie i prawo do gry z Anandem zwyczajnie mu się należy. Zwłaszcza, że do Kazania nie zakwalifikował się ?siedząc na dupie?, ale walcząc w Pucharze Świata, gdzie w pokonanym polu zostawił takich zawodników jak Vachier-Lagrave, Judit Polgar, Jakowenko, Karjakin, czy Ponomariow. A następnie w Kazaniu dołożył do tego skalpy Mamedjarowa, Kamskiego i Griszczuka. Inna sprawa, że w meczu z Anandem zbyt wielkich szans nie ma ? wydaje się, że przygotowanie debiutowe na najwyższym światowym poziomie i po prostu wyższa siła gry Hindusa powinny mu zapewnić spokojne zwycięstwo.

A co potem? Kolejny turniej pretendentów, którego prawie kompletny skład praktycznie już znamy. Nie wiem, czy to dobra sytuacja, że następujące po sobie cykle zazębiają się i zachodzą jeden na drugi, bo powoduje to w dużej mierze, że wielu kibiców nie nadąża za tym kto, gdzie i o co gra. Dla przykładu, ostatnio Dariusz Świercz został mistrzem świata do lat 20 (serdeczne gratulacje), czym zapewnił sobie prawo gry w Pucharze Świata 2013, który będzie częścią rozgrywek o mistrzostwo świata 2015?

W najbliższym turnieju pretendentów więc go nie zobaczymy, zobaczymy za to trzech czołowych zawodników aktualnego Pucharu Świata ? Swidlera, Griszczuka i zwycięzcę meczu Ponomariow ? Iwańczuk. Po systemowym niewypale w tegorocznych meczach pretendentów tym razem będziemy najprawdopodobniej świadkami dwukołówki (na wzór MŚ FIDE 2005 i MŚ 2007 ? z tą tylko różnicą, że zwycięzca nie zostanie mistrzem świata, a jedynie ?challengerem?). Będzie więc w cenie wygrywanie partii, a co za tym idzie szanse takich zawodników jak Griszczuk i Ponomariow oscylują w okolicach zera. Swidler ostatnio przestał być zapraszany do superturniejów, jednak pokazał świetną dyspozycję w mistrzostwach Rosji i w PŚ i w takiej formie na pewno nie można by go skreślać. Iwańczuk oczywiście jest w stanie wygrać każdy turniej, jest też w stanie zająć ostatnie miejsce, więc w jego wypadku nie ma sensu prorokować.

W turnieju zagra też trzech najlepszych zawodników pod względem rankingu, będzie brana pod uwagę średnia z list 07.2011 i 01.2012. Już teraz można jednak stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że miejsca te przypadną Carlsenowi, Aronianowi i Kramnikowi. Zdecydowanym faworytem turnieju będzie zapewne Norweg, o ile tylko znów nie stchórzy i nie wycofa się, jak to było w tym roku. Aronian zapewne powalczy i będzie jednym z głównych kandydatów do końcowego tryumfu, ale wydaje mi się, że pomimo bardzo wysokiego rankingu nie jest jeszcze w stanie walczyć o tytuł. Kramnik to zawsze Kramnik, ale wygranie tak silnie obsadzonej dwukołówki może być ponad jego siły. Z dużym prawdopodobieństwem można natomiast przyjąć, że zrobi dobry wynik w okolicach +1, +2.

Jedno z miejsc w turnieju będzie przysługiwało także przegranemu meczu Anand ? Gelfand. W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu 44-letni Gelfand osiągnie przyzwoity wynik, ale nie powinno mu grozić zwycięstwo w turnieju.

Ostatnim z pretendentów będzie zawodnik nominowany przez gospodarzy turnieju. Jest to punkt, który wywołuje sporo kontrowersji, ale z drugiej strony ułatwia znalezienie organizatora. Być może skoro dorobiliśmy się już w Polsce zawodnika 2700+, to warto by było wysunąć do FIDE propozycję organizacji?? Ok, Wojtaszek nie miałby praktycznie żadnych szans na końcowy sukces, ale rozegranie czternastu partii o najwyższą stawkę ze ścisłą światową czołówką byłoby bezcenne.

Zapraszam do polemiki.