PŚ: znamy półfinalistów!

0
353

Dziś poznaliśmy ostatnich dwóch półfinalistów tegorocznego Pucharu Świata. Pary szóstej rundy turnieju utworzą Piotr Swidler i Rusłan Ponomariow, oraz Wasilij Iwańczuk i Aleksander Griszczuk. Finałowa trójka (a więc wszyscy z wyjątkiem zawodnika, który przegra półfinał i mecz o trzecie miejsce) zagra w 8-osobowym turnieju pretendentów kolejnego cyklu mistrzostw świata.

Swidler przyjechał do Chanty-Mansyjska jako świeżo upieczony mistrz Rosji, gdzie w pokonanym polu zostawił m.in. Kramnika, Karjakina, Griszczuka i Moroziewicza. Przez pierwsze rundy Pucharu Świata przechodził nie bez problemów. Pierwszy mecz ze znacznie niżej notowanym rywalem wygrał gładko 1,5-0,5, a właściwie powinno być 2-0, gdyby nie jednoruchowa podstawka z pierwszej partii. W kolejnej rundzie jednak na Rosjanina czekał utalentowany Wietnamczyk, Nguyen Ngoc Truongson, którego pokonał dopiero w blitzach (wcześniejsze 4 partie kończyły się remisami). Następnie Swidlerowi przydzielono młodego członka klubu 2700, Fabiano Caruanę, którego po dwóch remisach w klasykach ograł 2-0 w szachach szybkich. W rundzie czwartej Swidler odprawił do domu swojego najgroźniejszego jak dotąd przeciwnika, Kamskiego, wygrywając z nim 2-0 w partiach klasycznych. Na uwagę zasługuje zwłaszcza zwycięska kombinacja z drugiej partii: klik! W ćwierćfinale Rosjaninowi przyszło zagrać z fenomenalną Judit Polgar, która wcześniej wyeliminowała m.in. Mowsesjana, Domingueza i, przede wszystkim, rozstawionego z nr 1 Karjakina. Polgar pomimo ostrej, walecznej gry w poprzednich rundach, tym razem przesadziła i w drugiej partii meczu zamiast powtarzać ruchy zagrała na wygraną, co skończyło się dla niej tragicznie – wygraną Swidlera 1,5-0,5.

Ponomariow to znany ekspert od knock-outów i moim zdaniem był głównym faworytem turnieju jeszcze przed jego rozpoczęciem. W wieku 18 lat wygrał przecież MŚ FIDE grane tym systemem, poza tym dwa razy dochodził do finału Pucharu Świata (ostatnio przed dwoma laty). Ukrainiec pierwszą rundę przeszedł bez problemów, jednak od tamtego czasu grał trzy dogrywki pod rząd! Pokonywani przez niego byli kolejno Ni Hua, Efimenko i Bruzon. To właśnie Kubańczyk sprawił Pono najwięcej problemów, który w pewnym momencie dogrywki musiał wygrać czarnymi, aby pozostać w meczu. No ale właśnie z wygrywania takich partii Ponomariow słynie. W ćwierćfinale Ukraińcowi przyszło zagrać z Wugarem Gaszimowem, który do tej rundy prezentował się chyba najpewniej ze wszystkich uczestników turnieju. Co ciekawe obaj zawodnicy spotkali się przed dwoma laty na tym samym etapie turnieju i wtedy Pono wygrał po dogrywce. Tym razem wystarczyły mu tylko dwie partie, po szybkim remisie białymi w pierwszej, w drugiej wygrał czarnymi dość efektowną końcówkę.

Dotychczas największym przeciwnikiem Iwańczuka w turniejach takich jak ten był on sam. Psychika zawsze odgrywała u niego kluczową rolę, jak choćby wtedy gdy przegrał finał MŚ FIDE z młodym Ponomariowem, czy gdy ostatnio z PŚ wyeliminował go Wesley So. Tym razem nerwy go jednak nie zawodzą (jak na razie), bo gdy w trzeciej rundzie przegrał białymi z Emilem Sutowskim był w stanie się podnieść i zwyciężyć czarnymi, a następnie pewnie wygrać tie break. W pierwszej rundzie arcymistrz ze Lwowa wygrał z jednym z turystów (2-0), następnie pokonał Aleksiejewa (1,5-0,5), wspomnianego Sutowskiego, Chińczyka Bu Xiangzhi (3-1 – dwa remisy w klasykach, dwie wygrane w rapidach) i wreszcie w ćwierćfinale, Tejmura Radżabowa z Azerbejdżanu. Jak pisałem w poprzednim wpisie, sporą wadą systemu jest to, że tacy zawodnicy jak Iwańczuk i Radżabow nie mają możliwości znaleźć się jednocześnie w top 3. Ich mecz był bardzo zacięty, pierwszą partię wygrał Iwańczuk, potem jednak w bardzo efektowny sposób stan meczu wyrównał Radżabow. Dogrywka zakończyła się zwycięstwem Ukraińca 1,5-0,5. Co ciekawe Iwańczuk może mieć szansę zostania po raz pierwszy w karierze mistrzem świata w 2013 roku, a więc w wieku 44 lat!

Griszczuk jest po prostu niesamowity. Chyba tylko Anand dorównuje mu w umiejętności remisowania przegranych pozycji. Tak było w Kazaniu, gdy cudem ratował partie z Aronianem i Kramnikiem, a potem o mały włos nie został pretendentem do tytułu, tak było i teraz w ćwierćfinałowym starciu z Dawidem Navarą. Po remisie w pierwszej partii białymi, Griszczuk ustał kompletnie przegraną końcówkę w drugiej i ograł mającego bardzo dobry turniej Czecha w szachach szybkich. Wcześniej, również w dogrywce, wyeliminował mistrza Europy, Potkina (tam już jednak musiał odrabiać straty po porażce w pierwszym klasyku), nieobliczalnego Moroziewicza (po bardzo ostrej pierwszej partii zakończonej zwycięstwem Griszczuka, w drugiej Moro grając białymi… zaproponował remis w 12 ruchu), jeszcze bardziej nieobliczalnego Fellera (gdzie Rosjanin zaprezentował swoją taktykę rozstrzygania meczów w rapidach z Kazania) i nieznanego nikomu zawodnika gospodarzy w pierwszej rundzie. Trudno jednak przypuszczać, by strategia Griszczuka wypaliła także w przyszłorocznym turnieju pretendentów – 50% nie da raczej zwycięstwa w dwukołówce…

W półfinałach zmierzą się więc Swidler z Ponomariowem i Iwańczuk z Griszczukiem. Trzech z nich będzie miało prawo gry w kolejnej fazie MŚ, niestety jeden z walką o tytuł będzie się musiał pożegnać. Można więc przypuszczać, że zobaczymy ostrą walkę w półfinałach i meczu o trzecie miejsce i, być może, niezły show dla kibiców w meczu finałowym (z drugiej strony jednak zawodnicy wciąż będą grali o niemałe pieniądze). Swoją drogą skład półfinałów przypomina dość mocno skład 1/2 MŚ FIDE sprzed 10 lat, z tą tylko różnicą, że Ananda zastąpił Griszczuk.